piątek, 10 kwietnia 2015

masuria love


Często podkreślam, że moim ulubionym miejscem na ziemi jest Park Oliwski w Gdańsku. Bo jego widoku w wiosenny słoneczny dzień nie da się porównać do niczego. Tak samo często odwiedzam plażę na brzeźnie, przymorzu, czy -jak mam to w zamiarze zrobić jutro rano- molo w Sopocie. Ale tak naprawdę to mazury i Giżycko stoją na szczycie mojej listy. Trzydziestotysięczne miasto z pełnym glonów w lecie Niegocinie, wkurzającym wesołym miasteczkiem grającym non stop te same piosenki, kwiatami w parku za rynkiem tworzącymi niebieskie dywany czy knajpami nad jeziorem, gdzie piwo smakuje najlepiej. I przede wszystkim z moją rodziną. Najcenniejszą z najcenniejszych.  

I often say that my favorite place on earth is Park Oliwski in Gdańsk. Because the view of this park in sunny spring day can not be compared to anything. As often I visit the beach at Brzezno, Przymorze or Sopot pier. But masuria and Giżycko stand on the top of my list. City full of algae in Niegocin lake, annoying amusement park non-stop playing the same old songs, flowers in the park behind the market forming in blue carpets and pubs beside the lake, where the beer tastes best. And above all, a city where my family lives. For me the most valuable thing in the word. 










pants, blouse: H&M | coat: Vertus | heels: Ryłko | 

7 komentarzy: