piątek, 31 lipca 2015

pure



kolejne tygodnie mijają a ja rozpoczynam szalony okres 15 dni, podczas których conajmiej 15h spędzę w pociągu (mam nadzieję śpiąc na całych 4 miejscach w przedziale). szczerze to czasami nie potrafię oderwać nosa od okna ze względu na przepiękne polskie pola, a tym samym podróżowanie mija mi błyskawicznie. gorzej jeżeli trafi się na kolonie albo co gorsza dziecko, które roznosi energia i jego jedynym celem jest doszczętne podeptanie moich butów (albo jak to miałam przyjemność kiedyś doświadczyć krzyków pt. "mamo patrz komin" oO). dlatego też biorę ze sobą lekką torbę, zachaczam na weekend a potem od 8 sierpnia nurkuje w trójmieście. gorączka dopiero przede mną, ale jak to mówi moja siostra ona też już martwi się tym, że będzie się martwić. taka dola, nic nie zrobisz. tymczasem pozdrawiam i mam nadzieję, że jak ten post zostanie opublikowany ja już będę po wszystkich zakupach i odpocznę z napsikiem na kanapie. udanego weekendu!

edit. marne me mrzonki o pustych przedziałach. full ludzi i zero powietrza :(



  




 

shirt: zara | pants: bershka | jacket: old one (DIY) | backpack: vintage

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz